Alba
Mam pytanie – Czemu budziki zawsze dzwonią w
najlepszych momentach snu?
Nie no, sorry, ale ja całego scenariusza nie
mam i uczyć się go nie będę. I nie wiem kto stał w drzwiach pokoju Violetty!
Ale trzeba się ogarnąć – dzisiaj ta kolacja.
Zeszłam na dół i zaczęłam się krzątać to
kuchni. Miałam zamiar przygotować Falbadę – danie, które wraz z Facu
wymyśliliśmy na początku naszego związku (była to czekoladowa zupa z lodami
waniliowymi, bezami, owocami i musem malinowym), naleśniki z czymś co
wyhodowałam u siebie w ogrodzie (złota roślina z przepięknymi, motylimi
płatkami) i deser Indiańskiej Pary - deser mojej matki.
Całość zajęła mi 1,5 godziny. Udekorowałam
więc cały dom, rozstawiłam świece.
Pozostało się ogarnąć. Założyłam moją
ulubioną suknię z XVII wieku, znaleziona lata temu na strychu. Miała
przepiękny, szmaragdowy kolor, przetykana była fioletowymi nićmi. Dekolt w
serek, zdobiły szmaragdy, otoczone złotymi wzorami małych orchidei.
Fioletowo-srebrno-złoty pas idealnie podkreślał moją figurę. Do tego
przeźroczyste szpilki na obcasie 13-sto centymetrowym obcasie.
Włosy wyprostowałam częściowo i zaplotłam w
warkocz. Makijaż zrobiłam intensywny
– „przydymione kocie oczy”,
trochę eye-liner’a, wiśniowa szminka i odrobina różu.
Spojrzałam w lustro. Wszystko było prawie
idealnie.
Brakowało tylko jednego.
Już miałam podejść do szafki i wyciągnąć
interesującą mnie rzecz, gdy kątem oka dostrzegłam starą, drewnianą szkatułkę.
Pamiętałam kiedy ją dostałam – pewnego dnia obudziłam się i pod poduszka
znalazłam pudełko i list. Wyciągnęłam go teraz i przeczytałam.
Droga
Siostro!
Strasznie
nas niepokoi Twoje zniknięcie. Alt się boi i
szuka Cię po całym Królestwie, a Twój kochaś szaleje z
obawy. Wiesz o kim mówię, o Luigi’m. Nadal go nie lubię. Gadał coś o szukaniu
Cię na planecie Ziemia! Wyobrażasz to
sobie? Przecież tam nie ma życia! Ale
on jest głupi poleciał i Cię szuka.
A, no właśnie – mogłabyś już z łaski swojej niepokalanej wrócić. Tak dla
przyjemności. Na razie masz kolię – prezent
urodzinowy od Królowej. Gadała cos o
tym, że nie jesteśmy rodzeństwem, a Ty
to Księżniczka. Myślę, że kłamała. Dobra,
kończę pisać, nasza
kotka Suzie – moja i Catty, mojej dziewczyny – jest napalona.
Szybkiego
powrotu i bycia moją siostrą,
Aven Raven
Brad Pitter
PS: Rozbawiły Cię moje
imiona xD? Wysłałem Naparstnicą, wiec choć nie wiem gdzie
jesteś, list dotrze. A, zapomniałem daty – 13 13 miesiąca 13 godziny 13
Księżyca i13 Słońca, Orbita Ciemności, Kraina Zimy. A szkatułkę otwórz w Dzień
26 urodzin, a jeśli wcześniej to na randkę, ten, no, wiesz JAKĄ. Nie z LUIGI’M!
Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam
szkatułkę. Leżały tam : złoty diadem,
szmaragdowa bransoleta, srebrny naszyjnik z ametystem, pierścień z zielonym
kamieniem i inskrypcją i… sztylet, z rękojeścią ozdobioną drogocennymi
kamieniami.
Westchnęłam z zachwytu- te rzeczy były
przepiękne.
Wzięłam do ręki pierścień i zaczęłam się
bawić minerałem próbując odczytać inskrypcję.
Nagle kamień się uniósł a z ozdoby
wystrzeliła mała strzałka. Prawie mnie trafiła.
Wtedy sobie coś uświadomiłam – to nie biżuteria
– to broń.
Tylko po co 24-letniej kobiecie broń?!
Założyłam na siebie naszyjnik i pierścień, a
do uda pchana instynktem przypięłam sztylet na skórzanym pasku.
Teraz pozostało już tylko czekać na Facundo.
Zeszłam więc na dół i usiadłam na sofie.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Dywan z
wzorem Hiszpańskiej Arystokracji zakrywał większą część podłogi. Drewniane
meble z XVII i XVIII wieku delikatnie ze sobą kontrastowały. Z sufitu zwisał
kryształowy żyrandol, rozsyłający światło na całe pomieszczenie. Gdy się tutaj
wchodziło miało się wrażenie pobytu w innej epoce.
Pół godziny później
Gdzie podziewa się ten Facundo?!
Miał tu być z dwadzieścia minut temu -.-
Chwileczkę… On miał pracować z Candelarią nad
tą piosenką?!
Ona go pewnie przetrzymała – nawet bez
większego wysiłku – wystarczy przestawić zegarek.
Idę po niego i kończę ten związek – od kilku
dni nic tylko do niej chodzi i zapomina o spotkaniach.
Od niego wolę śnieć 24 godziny na dobę –
przenieść się na cały czas do snów. Jak skończę się awanturować to pójdę spać.
Muszę się dowiedzieć kto zapukał do tych
cholernych drzwi!
Facundo
Spojrzałem na zegarek – 18.27.
O której miałem się spotkać z Albą?
„O 20.30 debilu” – mój ukochany przyjaciel w
głowie raczył się odezwać.
A spoko, mam jeszcze 2 godziny.
- To jak, Facu? – spytała Cande. – Może być w
ten sposób?
- Tak… To znaczy Tak! Jest wspaniale! –
odpowiedziałem w roztargnieniu.
- Ja Ci może coś przyniosę – zaproponowała
dziewczyna. - Mało, bo wiem, że będziesz
miał kolację, ale to tylko odrobinę na nerwy….
Drink? Candelaria Molfese proponuje mi
drink’a? Ona? Abstynentka?
- Yyyyyy,… Jasne, to mi pomoże… -powiedziałem
niepewnie.
Candelaria
Tak! Wreszcie moja szansa.
Poszłam do kuchni i wyciągnęłam kilka butelek
i torebkę z Wive Noise Latte – moim własnym
alkoholem w proszku.
Wymieszałam różne napoje i całość wlałam do
kieliszka. Spieszyłam się, bo wiedziałam, ze za chwilę Alba tu przyjdzie i
wszystko zepsuje.
Weszłam do pokoju z ‘niewinnym’ i
‘nieśmiałym’ uśmiechem i podałam Facu napój.
Gdy tylko się go napił oczy zaszły mu mgłą i
już wiedziałam, że mi się uda.
Włączyłam więc jakis horror i usiadłam obok
niego z zamiarem wtulania się w niego w strasznym momentach. Minęły 2-3 minuty
filmu, gdy Facundo włączył jakąś komedię.
Wywróciłam oczami – znowu to samo.
- Facu… - powiedziałam cicho, ale tak, by
mnie usłyszał. – Ja… od dawna chciałam Ci to powiedzieć… - udawałam spięta i
nieśmiałą. Ha! I to Martina gra główna role, a nie ja?! Jakim cudem? Ta
gwiazdunia nie sięga mi stóp! – No bo… Ja… Ty… mi się podobasz!
- Och, Cande… - wdychał mój zapach przez
dłuższy czas. – Ja…
Zbliżyłam się do niego i go pocałowałam.
Dokładnie w momencie zetknięcia naszych ust
rozległ się dzwonek.
Szybko potargałam siebie i Facundo, rozpięłam
jego koszule, a u siebie połowę sukienki z tyłu i ją zmięłam. Natarłam policzki
i usta i otworzyłam Albie.
Przyszłam po mojego byłego narzeczonego –
powiedziała najzwyczajniej w świecie.
Nie byłam w stanie nic wykrztusić. Nawet ja,
jej wróg musiałam przyznać, że wyglądała pięknie. Gdybym była facetem, już
dawno leżałabym u jej stóp. Wszystko w jej wyglądzie było idealne – włosy,
buty, strój i biżuteria. Nie mogąc się opanować wyciągnęłam rękę do naszyjnika,
a gdy byłam zaledwie kilka centymetrów od niego, ten nagle błysnął i dwie strzałki
przyszpiliły mnie do przeciwległej ściany. Spojrzałam na przeciwniczkę w drodze
do serca Facu i zdążyłam zauważyć jedynie jak ametyst wraca na swoje miejsce.
Jego właścicielka spojrzała na mnie z pogardą i bólem w oczach, tak wielkim, że
aż musiałam odwrócić wzrok.
Alba
Były
chłopak? Serio? Ja już lepszych określeń nie mam?
Rozejrzałam się po pokoju. Był przeciętny, z
jakimiś fotografiami na ścianach. Przeszłam do końca korytarza i pchnęłam drzwi.
I kogo znalazłam po drugiej stronie?
Mojego ukochanego Facundo!
- Wstawaj! – krzyknęłam. – Ale już!
Przyjrzałam się mu. Miał potargane włosy,
rozpięta do połowy koszule i lekko mętny wzrok.
Odwróciłam się do Candelarii – to samo.
- Wiesz która godzina? 22.00! Miałeś być u
mnie na kolacji pół godziny temu, ale jak widzę, miałeś ważniejsze zajęcie!
- Alba, jak Ty pięknie wyglądasz… - mruknął.
- Ty mi tu komplementów nie praw, Twojej
sytuacji to nie poprawi! Mam dosyć Twojego zachowania! Nie masz telefonu?! Z 40
razy dzwoniłam! Ale nie, dla pana to za wielki wysiłek odebrać choć jedno
głupie połączenie! – wrzeszczałam.
Nagle mój pierścionek wraz z ręką uniósł się
i wystrzeliła z niego srebrna sieć.
- Nie spodziewałeś się? - Postanowiłam udawać, ze to dla mnie norma. - Ze
mną się nie zadziera! Do jutra! Żegnaj!
Odjechałam z tamta prędko. Nie chciałam, by
zobaczyli jak płaczę. Walnęłam się na łóżko i zaczęłam ryczeć.
„Śnić 24 godziny na dobę? Tak, tego mi trzeba…”
Po tej myśli nagle ogarnęła mnie ciemność.
„Violetta”
- Jak prześlizgnąłeś się obok mojego ojca? –
spytałam zaskoczona chłopaka.
- Normalnie. Zacząłem cos gadać o Stud!o i o
przedstawieniach, a on od razu kazał mi iść na górę. – odpowiedział uśmiechnięty.
Miał lekko postawione kasztanowe włosy, pięknie
okalające jego twarz. Ubrany w koszulkę z logiem mojego ulubionego aktora Peter’a
Lazani’ego i sprane dżinsy, stał swobodnie w drzwiach mojego pokoju. Taaak,
cały Marco – wyluzowany, a jednocześnie zawsze delikatnie podenerwowany.
Idealny.
No, ogarnij się Violetta – to chłopak Franceski!
W tym momencie dostałam SMS’a od… Fran.
Od: Fran <3
Zerwałam z Marco! I się z tego… cieszę? Stwierdziliśmy, ze lepiej nam
jako przyjaciołom, niż jako parze. Zresztą, nadal kocham Tomasa, a on twierdzi,
że Ciebie! Więc droga do jego serca wolna! A ja idę do „Tomi’ego”! Francesca kończy
SMS’a!
PS: Powodzenia! ;)
- Zerwaliście? – spytałam. – Naprawdę? A Fran…
kocha Tomasa? A… Ty… Ty… kochasz… eee…
- Ciebie, Violu? – zapytał wpatrując się w
moje oczy. – Zawsze i wszędzie.
Zbliżył się do mnie i złożył na moich ustach
pocałunek.
I to nie byle jaki tylko namiętny i szczery.
Wplotłam swoje ręce w jego włosy i przyciągnęłam go bliżej. Oboje już prawie
leżeliśmy, gdy on się ode mnie odsunął.
- Na razie tylko na tyle możemy sobie
pozwolić Violetto… - szepnął mi do ucha. – Wszystko zależy od Ciebie. Nie możesz
mieć czterech chłopaków naraz…
- Jeśli już to dwóch – przerwałam mu. - Ciebie
i Leona, bo Diego jest skończony, a Tomas będzie z Fran…
- No to dwóch – uśmiechnął się znacząco. –
Ale jednak. Nie martw się, ja poczekam…
Po tych słowach wyszedł z mojego pokoju.
Dwóch? Kłamałam w zywe oczy! Marco miał rację
– czterech lub trzech chłopaków naraz…
Pierwszy dzień w Buenos, a już zapowiadało się
‘fantastycznie’...
…………………………………………………………………………….
Tam-tam-taaam
Taki
krótki wątek z Marlettą <3 ♥
Kocham
ta parę!
Dzisiaj
sporo o Albie – nie gniewacie się xD?
No,
ale najdłuższy rozdział od początków
bloga xD
Całe
4 strony xD
Dobra,
nastepnym razem wyrównam, bo nie było nic o Naxi…
Magda
Was żegna!