Macie tu fragment Rozdziału 4.
To ostatni, chyba że ktoś się podpisze w komie lub napisze na mail'a: tini.amor.martina@gmail.com
A oto i krótki fragment:
„Francesca”
„Ciekawe czy Marco jest już z Violą?” –
myślałam idąc do Tomasa. – „Choć, nie, przecież ona ma Leona! Ale… Żadne ‘ALE’
Francesca! Nie wtrącaj się w ich życie!”
Zamyślona szłam ulicą, nie zważając na świat
wokół mnie.
Przechodziłam przez przejście, gdy jakiś
chłopak, siedząc za kierownicą czerwonego Ferrari, prowadził ostrą rozmowę
telefoniczną. Nagle stracił kontrolę nad pojazdem i…
Uderzył we mnie.
Leżałam na ziemi, krwawiąc obficie i całe
życie przeleciało mi przed oczami – od pierwszych dni istnienia, przez
dzieciństwo we Włoszech, po naukę w Stud!o i spotkanie Marco, Violetty i
Tomasa.
Kierowca
samochodu dzwonił po pomoc przerażony. Po zakończeniu rozmowy podbiegł do mnie
i próbował ratować. Wszystko to widziałam jakbym stała z boku, a raczej
patrzyła z góry. Wiedziałam, że to koniec, moja dusza wzlatywała do Nieba, była
coraz wyżej i wyżej, a ja czułam się coraz zimniejsza i zimniejsza…
„
Narrator w Świecie Alby”
Alba
próbowała się obudzić, ale nie mogła. Po jej rozpalonym jak w gorączce czole
spływały zimne krople potu. Rzucała się na łóżku i krzyczała jakby wbijali w
jej ciało rozpalone żelazo.
Nagle w pokoju dziewczyny zjawiły się odziane
w czerń postacie.
- Wreszcie ja znaleźliśmy! – odezwała się
jedna z nich. – Michigan! Wiesz co to
oznacza? Jeśli ona faktycznie jest nową Amorą Światów, to będzie mogła pokonać
Ciemność!
- Cicho bądź, Luigi… - szepnęła dziewczyna
zwana Michigan. – Jeszcze nas usłyszy. Duchy ją przenikają, ma koszmary
związane z jakąś śmiercią. Może chodzi o Aurenos?
Ten świat wymiarze tysiąc trzysta czterdziestym siódmym? Podobno kilkoro z
Ziemianin natchnięto i widzą wydarzenia stamtąd!
Żegnajcie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz